Thread Rating:
  • 0 Vote(s) - 0 Average
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Rowery
#81
Witam.
Mój rower to Kross Junior City.
Reply
#82
Tego posta kieruję do wszystkich maniaków MTB. Uważajcie na siebie, bo w jednej chwili można stracić nie tylko kilka zębów...

Och... Jak ja to kochałem. Rower był częścią mnie. Nie potrafiłbym żyć, bez możliwości jazdy na tym wspaniałym wynalazku ludzkości. Swoją przygodę z rowerem zacząłem w wieku 4 lat. Najpierw wiadomo, boczne kółka, bo był problem z równowagą. Ale byłem tak zawzięty, że potrafiłem do wieczornych ciemności piłować na swoim mini BMX'ie. Czasami mama, groziła mi że zamknie rower na strychu (bałem się chodzić na strych, bo z lat dziecięcych siostra mi nawciskała, że na strychu mieszka Baba Jaga i kradnie rodzicom dzieci Cool śmieszne? Ja płakałem i lałem w portki na myśl o tej babie). Kiedy miałem 10 lat dostałem od rodziców pierwszy rower górski, taki czarno czerwony o nazwie "MAGNUM". Ależ na nim szalałem, koledzy oczywiście: "daj się bryknąć". A czemu nie. Jedyną wadą tego roweru, była jego konstrukcja - tylne koło za bardzo było wypuszczone do tyłu, stąd miałem problem ze stawaniem na kole, ale przecież do odważnych świat należy. Szaleństwa na dobre rozpoczęły się w wieku 15, a może 16 lat. Od tamtej pory zatraciłem się w świecie MTB. Przez blisko 5 lat jeździłem z kolegami po lasach, wąwozach, żwirowniach i wszędzie tam gdzie ciężko nawet się wspiąć. Zapytacie pewnie o "crash". A i owszem było parę złamań, pęknięć czy też stłuczeń. Do pewnego momentu moim najpoważniejszym wypadkiem było otwarte złamanie kości udowej. Ból jest oczywisty, ale po kilku-, kilkunastu takich złamaniach człowiek wie, co go czeka w trakcie pobytu w szpitalu. Niektórzy uważają się za twardzieli, ale ja ból czułem i żadne środki przeciwbólowe nie dawały rady przez co najmniej 4 do 6 dni. Jak tak policzyć dokładnie to miałem ok. 9 złamań, czyli śmiało do policzenia na palcach (+1 do zręczności). Dziewiąta gleba była moją ostatnią. To się zdarzyło 14 maja 2010 r. niedaleko Olsztyna na okolicznych wąwozach. Chcieliśmy z "ekipą" zrobić "zjazd po ścianie". Nie była to pionowa ściana, ale usłana kamieniami, korzeniami i pniakami drzew, czyli innymi słowy w sam raz. Byli tam nasi rodzice nasze dziewczyny, kupa znajomych i przypadkowych ludzi, popularnych gapiów. Kiełbaski nad ogniem, zimne piwo, muzyka. Pierwszego dnia obczajaliśmy "ściankę". Bez rowerów oczywiście. Właziliśmy w te i we w te, sprawdzając, przymierzając się i filozofując na temat zjazdu. Drugi dzień zjeżdżaliśmy bardzo powoli, to były takie przymiarki do prawdziwych zjazdów. Parę godzin później zaczęliśmy już na poważnie. Chcieliśmy aby wszystko było udokumentowane, stąd jeden ze znajomych zaoferował się że ma super lustrzankę i kilka obiektywów. Było nas 11, jeździliśmy na genialnych kopiach Poison Curare Full XT SLX Marzocchi Drop Off III, kilku z naszych miało rowerki podobne do Iron Horse Sunday Marzocchi 888 RC3. Na testowych zjazdach było fantastycznie. Owszem każdy z nas się bał bo to ponad 40 m górki obsypanej różnym badziewiem. Pierwszy zjazd, ok. Drugi super. Trzeci i czwarty tak samo. Piąty już nie. Nie czułem żadnego bólu. Droga, jeśli w ogóle można tak to nazwać, była okrutnie wyboista. Mniej więcej w 1/3 trasy mocno podbiło mi tylne koło, odrywając się od roweru(jak się oderwiesz w powietrzu od roweru, to "łubudu" murowane) uderzyłem kręgosłupem w powalone drzewo. Na szczęście nic z tego nie pamiętam, oprócz momentu wychylenia się na krawędzi wąwozu (całą relację usłyszałem od świadków zdarzenia. Kolega, który robił nam zdjęcia, cyknął fotkę w momencie gdy byłem oderwany od roweru i leciałem głową w dół. Obudziłem się w szpitalu i o dziwo nadal nic mnie nie bolało, myślałem że byłem jeszcze w szoku, bo pamiętałem, że zjeżdżaliśmy w wąwozie na rowerkach i była tam masa znajomych. Sądziłem, że się tylko ostro obtłukłem i uderzyłem o coś głową (kask i ochraniacze to podstawa więc w chwili zjazdu miałem je na sobie). Niestety nie mogłem ruszać nogami, miałem takie wrażenie jakby ich nie było pod kołdrą, ale spokojnie były bo się odznaczały na pościeli. To był mój najdłuższy pobyt w szpitalu bo trwał aż 6 miesięcy + doliczyć jeszcze rehabilitację na którą uczęszczam do dziś. Pęknięcie fleksyjno-dystrakcyjne ze zniszczeniem przedniej części trzonu. Wiecie co to znaczy? Gdyby zamiast słowa "pęknięcie" było "złamanie" to miałbym dwa wyjścia: łóżko ortopedyczne na całe życie albo wózek. Kolega powiedział, że to naprawdę cud, że chodzę i widocznie ktoś ostro się za mnie modli "tam w górze".

Pisząc tego posta mam dosłownie łzy w oczach, na samo wspomnienie o tej kraksie. Dziękuję Bogu i wszystkim świętym, że skończyło się to tak a nie inaczej. Z drugiej strony jest to przestroga. Moi koledzy zrezygnowali ze zjazdów, w tym samym czasie kiedy lekarze w szpitalu walczyli o to by jeszcze postawić mnie na nogi.
Reply
#83
W sumie byłem 4 razy na maratonie MTB i zawsze coś mi się działo. Ale ostatni kiedy prawie straciłem nogę (dosłownie) powiedziałem KONIEC. Od 2 lat teraz w kolarstwo się wkręcam.
Reply
#84
No niestety...DH daje fajną adrenalinke, ale trzeba się liczyć dużym prawdopodobieństwem wypadku.
Dziękuj Bogu, że żyjesz i możesz chodzić Smile

Pozdrower.
Reply
#85
Podziękowania z mojej strony za chęć przeczytania mojego posta, trochę długi. Dopiero jak go dodałem, to zobaczyłem jego rozmiar - murzyński Cool
Reply
#86
Ja mam 2 rowery,jeden z komunii,ale na nim nie jeżdżę,cały zardzewiały i nie lubię rowerów bez bagażnika.(Czasami można coś na nim położyć itd.)
Mam też drugi rower z 2007 roku,jeżdżę nim do szkoły codziennie,ostatnio coś przerzutki nie chcą dobrze działać.Bardzo lubię jeździć do szkoły rowerem. Smile
Reply
#87
Wybiera się ktoś z Was 15 kwietnia na BM Wrocław ?
Reply
#88
Dlatego najlepiej przed każdą zimą, rozkręcić tryby najbardziej podatne na przeciążenia, tj. hamulce, aparaty biegowe i nie zaszkodziło by oczyścić łożyska i wianki z brudu.
Reply
#89
Chyba ja, ale nie wiem czy jest sens bo nie mam formy Sad
Reply
#90
Big Grin 
Zakupiłem ostatnio BMX za 2 tysiaki lecz potrzebuję hamulce zamontować na tylne koło. Problem jedynie był taki iż był Zielony lecz kupiłem spray biały i czarny, zobaczę co z tego wyjdzie.
Reply


Forum Jump:


Users browsing this thread: 1 Guest(s)